.: Centra wiedzy :. Aktywuj swój bezpłatny dostęp!   .: Computerworld.pl :.
     w 
Zaloguj się
Zarejestruj się
 
KATALOG TEMATYCZNY
 
 
IDG.pl
PC World Komputer
CEO
CIO
CFO
CMO
CSO
NetWorld
Macworld
Playlista
Digit
Kino Domowe - DVD
Tips & Tricks
Gamestar
IT Partner
Internet Standard
Job Universe
ZOOM
Fotografia
Cyber
CyberJoy
Digital Life


 
FELIETONY
Co masz do ukrycia, programisto? (2004.06.07)
Oprogramowanie można parametryzować na wiele sposobów i jak świat światem nigdy nie znajdzie się taki mądry, który wskaże, jak robić to najlepiej i jednocześnie uniwersalnie. Każdy projektant ustanawia własne reguły, decydując subiektywnie, co może podlegać ingerencji użytkownika, a co powinno być przed nim ukryte. Osobiście jestem zwolennikiem pewnego pluralizmu w tym względzie, oddając w ręce użytkowników panowanie nad tymi składnikami ustawień systemu, na których manipulacja nie odbije się na jakości funkcjonalnej, a szczególnie na wydajności.

Zezwalam więc np. na zmianę kolorystyki pulpitu, bo przecież gusta w tym względzie są odmienne i moje wstępne ustawienia nie muszą komukolwiek odpowiadać. Daję też dostęp do wszelkich tabel o charakterze słownikowym, zawężając co najwyżej uprawnienia do pewnej grupy użytkowników uprzywilejowanych. W żadnym razie nie udostępniam parametrów technicznych związanych z regułami przetwarzania, bo cóż operatorzy systemu mogą o tym wiedzieć. Co najwyżej mogliby tylko nabroić. Tak więc parametry, takie jak czas oczekiwania na zwolnienie zablokowanych zasobów przez inną transakcję lub liczbę powtórzeń akcji po wystąpieniu błędu zaszywam w zmiennych, do których dostęp jest tylko na poziomie kodu źródłowego.

Są jednak ortodoksi wśród programistów, którzy gros treści parametrycznej ukrywają głęboko, czyniąc ją niedostępną dla użytkownika. Wychodzą chyba z założenia, że klient może regulować przepływ wody w kranie lub gotówki na koncie, a nie ustawienia oprogramowania. Żeby to jednak tylko o ustawienia chodziło. Zdarza się, że nie ma dostępu do tabel, w których przechowywane są dane definicyjne. Aby dodać nowy dział w firmie lub nowy symbol "czegoś tam", trzeba dłubać w tabelach bez pośrednictwa jakiegokolwiek interfejsu. Oczywiście, taka struktura oprogramowania nie wynika z ortodoksyjności ich twórców, jak to wcześniej nazwałem, ale ze zwyczajnego lenistwa, brakoróbstwa, niedojrzałości informatycznej (i chyba wszelkiej innej). Podejrzewam też, że kryje się za tym coś jeszcze, a mianowicie chęć stałego uzależnienia klienta od autora rozwiązania, który wie, co i jak zmienić, gdy trzeba dodać nowy dział, symbol czy cokolwiek innego. Dobrze, że chociaż pozostałe dane można wprowadzać bez niczyjej pomocy, ale tego rzeczywiście inaczej nie da się zrobić.

Aż wierzyć się nie chce, że w dzisiejszych czasach, kiedy to technologia informatyczna powinna być dobrze znana wszystkim decydentom, znaleźć można sporą grupę klientów "jeleni", którzy dają się nabrać. Tanie chwyty, w tym ładna szata graficzna, ciągle robią wrażenie i dają się na tę wędkę złapać ci, którzy zakup oprogramowania utożsamiają z handlem pietruszką, gdzie wnikliwość obserwacji kończy się na powłoce. Potem jest tylko płacz i zgrzytanie zębów, bo zbyt często trzeba płacić autorowi za błahe zmiany danych definicyjnych.

Nie zaglądam nikomu do portfela, ale taki sposób naciągania wzbudza we mnie szczególną odrazę. Myślę, że stosowanie zasady "klient głupi, to kupi" ma także pewne granice przyzwoitości. Niewiedza klienta nie może być wykorzystywana bezgranicznie, podobnie jak nie powinno się w celu uzyskania przewagi bezwzględnie nadużywać innych ludzkich ułomności. Zważywszy na aspekt etyczny całej sprawy, jak również na podstawowe kryteria jakości tego rodzaju oprogramowania, osobiście uważam, że jego twórcy są niegodni zaliczania ich do grona informatyków.


 
 
Zobacz też:
Aktualności
Artykuły



RAPORT
Płace w IT
  • Niedobór czy nadmiar?
    Na rynku pracy dla specjalistów IT mamy dziś specyficzną sytuację. Z jednej strony, od kilku lat do polskich firm trafiają kolejne, liczne roczniki absolwentów studiów informatycznych. Nie ma zatem problemu ze znalezieniem młodych wykształconych kadr. Z drugiej jednak strony, znalezienie doświadczonego informatyka nadal pozostaje nie lada wyzwaniem.
  • Wygrać o włos
    Z dr. Tomaszem Rostkowskim, wykładowcą Szkoły Głównej Handlowej i współpracownikiem Institute of Advanced Managment oraz Jackiem Nowackim z Institute of Advanced Managment rozmawia Antoni Bielewicz.
  • Warszawa - miasto dla menedżera
    Kraków i Wrocław zdetronizowały Warszawę w rankingach najbardziej atrakcyjnych miejsc do inwestycji technologicznych. Stolica nadal jednak pozostaje atrakcyjnym miejscem pracy dla informatyków. Zwłaszcza zainteresowanych karierą menedżerską.
  • Gdańsk - dobre zarobki tylko w IT
    Gdańsk wraz z całym Trójmiastem znalazły się daleko w tyle jeśli chodzi o wynagrodzenia dla specjalistów IT. Informatyk ma jednak szansę na dobrą pensję przede wszystkim w renomowanych firmach technologicznych.



 
Wiadomości     Wywiady     Badania i analizy     Case Study     Felietony     Archiwum     Raporty     Programy     White Papers
O nas | Kontakt | Redakcja | Regulamin | Reklama | Ochrona prywatności
Zasoby premium - nie masz uprawnień dostępu: zapłać SMSem, zarejestruj się
Zasoby premium - dostęp przyznany
Copyright 1999 - 2008 IDG Poland SA. Wszelkie prawa zastrzeżone. Publikacja całości lub części zamieszczonych materiałów w jakiejkolwiek formie bez pisemnej zgody IDG Poland SA jest zabroniona. Computerworld Polska i Computerworld Polska online są znakami towarowymi IDG Poland SA.

Korzystanie z serwisu Computerworld Online jest jednoznaczne z wyrażeniem zgody na następujące warunki obsługi. Serwis realizuje wytyczne ASME oraz uzupełnienia IDG dotyczące zasad publikacji w mediach elektronicznych. Prosimy też o zapoznanie się z ochroną prywatności.


Computerworld na świecie: Niemcy: Computerwoche | USA: Computerworld |